Poradnik
Żółknięcie to nie wina koloryzacji. To naturalny pigment, który wraca — i da się go trzymać w ryzach prostymi sposobami.
Kiedy rozjaśniamy włosy, usuwamy pigment warstwami: najpierw czarny, potem czerwony, na końcu żółty. Ten żółty siedzi najgłębiej i praktycznie nigdy nie znika do końca — dlatego po rozjaśnieniu nakłada się toner, który go neutralizuje. Toner z czasem się zmywa i żółty wraca. To normalne, a nie błąd fryzjera.
Fiolet neutralizuje żółć, bo leży po przeciwnej stronie koła barw. Ale to narzędzie, nie codzienna pielęgnacja.
Raz, najwyżej dwa razy w tygodniu. Codzienne używanie daje siwy, szarawy odcień i wysusza włosy.
Trzymaj 3–5 minut, nie dłużej. „Zostawię na dziesięć, będzie lepiej" kończy się fioletowymi końcówkami, zwłaszcza na porowatych włosach.
Nakładaj na mokre, ale odciśnięte włosy. Na ociekających rozcieńcza się i nie działa.
Twarda woda z dużą zawartością żelaza potrafi dać rudy nalot — jeśli mieszkasz tam, gdzie woda jest twarda, warto raz na jakiś czas użyć szamponu oczyszczającego.
Zbyt częste rozjaśnianie całej długości też szkodzi bardziej niż pomaga. Odrosty rozjaśniamy, długość tylko tonujemy — inaczej po roku końcówki będą przezroczyste.
Umów wizytę
Każde włosy są inne. Zadzwoń i opisz swoje — powiem, co da się zrobić.
Rozmowa nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje. Cenę poznasz przed zabiegiem, nie po.